grudnia 27, 2017

Męskie fraki i płaszcze w czasach Jane Austen

by , in
Podobny obraz
z Costume Parisien
Jestem pewna, że większość z was słyszała o światowej sławy pisarce Jane Austen. Akcję swych dzieł, takich jak Duma i Uprzedzenie, umieściła w czasach jej współczesnych, a więc w regencyjnej Anglii. Pana Darcy'ego z wcześniej wymienionego tytułu raczej też nie trzeba przedstawiać. Jest on wręcz kanonem pod niemalże każdym względem dla mężczyzn z wczesnych lat XIX wieku. Oczywiście, mam tutaj również na myśli styl i ubiór. 
Co prawda, moda męska nie była wtedy tak różnorodna jak dzisiaj czy choćby 60 lat temu, jednak nie o to też chodziło. Liczyła się przede wszystkim elegancja i kurtuazja, nawet ta skrajna, którą nazywamy dandyzmem.
Kanony ówczesnej mody wykreował Beau Brummell, który uważał, że ubrania nie powinny przyciągać wzroku innych ludzi. Należało zadbać o to, aby odznaczały się dobrym krojem i szyciem. O tym największym dandysie jaki chodził po naszej planecie na pewno będzie osobny post, gdyż jego postać jest niezmiernie ciekawa.
Dandyzm również będzie nieco później, ponieważ dziś wolałabym skupić się na jednym z podstawowych elementów szafy dziewiętnastowiecznego mężczyzny, czyli na fraku oraz płaszczu.

Podobny obraz
z Costume Parisien
Kimże byłby mężczyzna bez swego fraka?


W dziewiętnastowiecznej Anglii słowo "coat" nie odnosiło się do płaszcza, tylko właśnie do fraka, określanego również wyrazem "tailcoat". Wierzchnie odzienie nazywano "overcoat" lub "greatcoat". Na powyższej ilustracji jest dobrze pokazane czym "greatcoat" różni się od "tailcoat".

z Costume Parisien
Frak był idealnie dopasowany do ciała, a jego wysoki kołnierz sięgał aż do końca szyi. Długie poły najczęściej układały się w literę M, co było bardzo szykowne w tamtych czasach. Pod spodem zawsze noszono kamizelkę. (waistcoat)
Przód mógł być jedno- lub dwurzędowy z guzikami miedzianymi albo obszytymi materiałem, z którego wykonanie było odzienie. 
W zależności od klimatu fraki były wykonywane z różnych materiałów. Na terytorium Wielkiej Brytanii używano najczęściej wełny oraz sukna, natomiast krawcy na południu Francji preferowali o wiele bardziej lżejszy i przewiewny len. 
Nie było dużego wyboru w kolorach tkanin. Na rynku zdecydowanie dominowały stonowane beże, granaty oraz czerń.


Znalezione obrazy dla zapytania regency overcoat illustration
z Costume Parisien
Inaczej sprawa miała się z płaszczem, który zdecydowanie maskował sylwetkę dżentelmena, jednak przy temperaturach, które mogą występować na terenie Anglii czy Szkocji mało kto by się tym przejmował. 
Cytując mojego znajomego Anglika: I don't care when it's cold as hell! 
Płaszcze posiadały dodatkowe ogrzewające warstwy, których liczba świadczyła o statusie majątkowym danego mężczyzny. 
Najczęściej wykonany był z grubej i ciężkiej wełny, która doskonale radziła sobie z wszelkimi mrozami oraz deszczem. 






Ah, gdyby mężczyźni byli jak pan Darcy... Przynajmniej pod względem ubioru.
Daleko szukać w sumie nie trzeba, ponieważ dzisiejsze fraki i surduty nie odbiegają jakoś diametralnie o tych przedstawionych powyżej. Prędzej będzie ciężko znaleźć kogoś, kto się w taki frak ubierze, ale to już inna para kaloszy. ;)

Trzymajcie się i do następnego razu! 
grudnia 26, 2017

Prostota i wygoda sukienek lat 40. XX wieku

by , in
Simplicity 4200 Misses' Vintage 1940s Shirtdress Sewing Pattern by DRCRosePatterns on Etsy
z magazynu Simplicity


Lata czterdzieste z wiadomych względów nie obfitowały w dostojne balowe suknie czy te o kilku warstwach tiulu. Stawiano przede wszystkim na prostotę i wygodę, nie można jednak zapominać, że również podczas wojny tworzono sukienki wieczorowe, ale o tych będzie później. 
Racjonowanie dostępu do materiałów odbiło piętno na długości odzieży. Wcześniej było niewyobrażalne, aby kobieta mogła pokazać łydki w całości, a tu na przełomie lat 30. i 40. zaczęły powstawać sukienki właśnie odsłaniające tę część nóg. 
Nie myślano jednak wtedy o tym aż tak bardzo. Liczyła się wygoda, dlatego popularność zdobyły sukienki o kroju koszul czy szyte na podstawie wojskowych mundurów. 


Cechy ogólne, charakterystyczne dla sukienek z lat 40.:
  • krój o kształcie litery A
  • długość do kolan, odsłaniająca łydki
  • krótkie rękawy, zwykle do połowy ramienia
  • dekolt mocno zabudowany, o różnym kroju
  • obowiązkowym wręcz dodatkiem był pasek
  • popularnymi materiałami dla dziennych sukienek była lekka wełna, bawełna i rayon
  • przeważały kolory stonowane jak granat, niebieski, jasny róż czy klasyczna czerń
  • popularnymi wzorami były paski, drobne kwiatki czy groszki

1. Sukienka o kroju koszuli

1940s SHIRT DRESS PATTERN  CLASSIC  WAR TIME STYLE SIMPLICITY 1083
z magazynu Simplicity
Jeden z najpopularniejszych krojów sukienek podczas wojny, który przetrwał w modzie aż do lat 80.! Wkładana przez głowę i zapinana z przodu na guziki, które mogły sięgać do pasa lub do samego dołu. Te najczęściej były obszywane materiałem lub pozostawiano je białe. Góra sukienki często była ozdabiana kieszonkami na wysokości biustu lub delikatnymi plisami. 

2. Sukienka kopertowa

1940s FILM NOIR Style Wrap Around Dress Pattern McCALL 6149 Elegant Day or Evening Dress Bust 34 Vintage Sewing Pattern
z magazynu McCall
Najczęściej wiązana z boku, jednak zdarzały się wiązania też z tyłu.  Posiadała wysoki dekolt, najczęściej w kształcie litery V. Wybierana zwłaszcza w kreacjach wieczorowych.
W Stanach Zjednoczonych często jej odmiana codzienna była nazywana "brunch coat" z takiego względu, że była projektowana z myślą, aby nosić ją w domu, bez wychodzenia na zewnątrz.

3. Sukienka z marszczeniami

1940s Beautiful Dress Pattern Figure Flattering Deep V Neckline, Draped Bodice, Shaped Midriff Perfect Party Special Occasion Dress McCall 7657 Vintage Sewing Pattern Bust 34 UNCUT FACTORY FOLDED
z magazynu McCall
Co tu dużo pisać? Sukienki te są idealne, ponieważ dzięki swym marszczeniom dobrze kryją niedoskonałości figury, ale również modelują sylwetkę. W zależności od tego gdzie była pomarszczona mogła chociażby optycznie powiększyć biust albo zmniejszyć talię. Często były wybierane na wizytowe kreacje.

4. Sukienka do tańca, swinga

1940s spring floral tea or dancing dress
Sears, Roebuck and Company
Na początku lat 40. dół nie był tak rozkloszowany, jednak po zakończeniu wojny a wraz z tym racjonowania materiałów, sukienki stawały się coraz bardziej kloszowe. W tańcu, a zwłaszcza w swingu, potrzebna jest swoboda ruchów, którą zapewniały bufiaste rękawki. Szeroki panel pośrodku akcentował biust.
Sukienek podczas wojny powstawało dużo, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, pomimo racjonowania materiałów do szycia. Oczywiście wyżej wymienione przykłady to nie wszystko, gdyż jest ich znacznie więcej, ale zamieszczanie ich wszystkich w jednym poście nie jest dobrym pomysłem.
Na pewno powstanie część druga, więc o to się nie martwcie! 

Trzymajcie się i do zobaczenia!



grudnia 16, 2017

Zacznijmy od początku...

by , in
Moda, właściwie rzecz ujmując, to pojęcie względne. Nie istnieją jej żadne jednakowe kanony dla całej ludzkiej cywilizacji. Choćby świat byłby zintegrowany do granic możliwości, to moda zawsze będzie rządzić się swoimi prawami. Tak było, jest i będzie. Kultury z różnych zakątków świata, od swych początków, wykształciły swoiste trendy w stylu ubierania się, które ewoluowały na przestrzeni wieków. Inaczej mówiąc, kobiety musiały przejść przez wszystkie gorsety i stelaże, aby dzisiaj móc chodzić w wygodnych spódniczkach, a mężczyźni przez kontusze aż do dresów.



I to właśnie tym chciałabym się zająć na blogu. Chciałabym pokazać, że historia to nie tylko smutne wkuwanie dat, ale również i moda, która towarzyszy nam od zawsze i jest dosłownie wszędzie. Nawet w wojsku!
Pod lupę wezmę stroje damskie i męskie od średniowiecza do pierwszej połowy XX wieku. Będę opisywała zarówno wystawne suknie balowe jak i zwykłe sukienki chłopskie, galowe mundury budzące respekt oraz mniej chwalebne fraki.
Oczywiście to nie jest wszystko. Sfera obyczajów również nie powinna być pomijana, ponieważ i ona przechodziła transformacje, a niektóre z nich były ściśle powiązane właśnie z ubiorem.

Liczę, że wciągniecie się tak samo jak ja w pasjonujący świat mody historycznej. Uważam, że jak najbardziej warto.


Trzymajcie się kochani! 

kwietnia 22, 1970

d

by , in

Prolog
czyli o czym w ogóle mowa
Czy wiedzieliście, że ludzie oraz ich osobowość składają się, tak samo jak materia dookoła nas, z czterech żywiołów? Ogień, woda, ziemia i powietrze – na pewno je kojarzycie. Przeważnie określa się charakter za pomocą jednego żywiołu, jest to jednak błędem. Wszystko co nas otacza, jak i my sami, jesteśmy zbudowani z tych czterech prostych elementów, a nie tylko jednego, który jedynie dominuje czy też góruje nad pozostałymi. Każdy z żywiołów dzieli się na dwa aspekty, aktywny i bierny. Jeśli miałabym opisywać wszelkie zależności między danymi aspektami i elementami zajęłoby mi to godzinę, jak nie kilka. Może być to trochę skomplikowane na początku, ale jeżeli antyczni filozofowie to zrozumieli, to i wy zrozumiecie. Sami możecie spróbować, zabawić się w filozofów i na podstawie obserwacji natury wyciągnąć wnioski, ale pozwólcie, że ja zrobię to pierwsza.
pak!moon

Woda
i'm the violence in the pouring rain
Pierwszą rzeczą jaka kojarzy się z boginią morza jest woda i to nic dziwnego. To w końcu ona dominuje wodą i woda dominuje jej charakterem. Dokładnie tak jest w moim przypadku. A co przychodzi na myśl, gdy słyszy się o wodzie? Zapewne deszcz, morze, ocean, życiodajność czy też… Destrukcja jak ulewy czy powodzie. Wszystkie odpowiedzi są poprawne, niestety. Sama wolałabym zacząć od tej bardziej pozytywnej strony. Jak było wspomniane, woda to życiodajna substancja. Bez niej nie byłoby ani bogów ani ludzi, ani innych stworzeń. W latach, gdy byłam władczynią Bałtyku, powoływałam do życia istoty, które miały w nim zamieszkać. Dawałam im jeden z najcenniejszych darów, który przy braku odpowiedzialności za swoje czyny można łatwo utracić. Jednak i wtedy nie opuszczałam swych poddanych i próbowałam im pomóc na tyle, na ile mogłam. Dzisiaj przekłada się to na opiekuńczość, a czasami nawet nadopiekuńczość. Po prostu nie chcę, aby ukochane mi osoby czuły się w jakikolwiek sposób źle czy były zdołowane. Nie ma na to miejsca przy Juracie, o nie! Nie byłabym jednak tak opiekuńcza, gdyby nie empatia i intuicja, które całkiem nieźle rozwinęłam na przestrzeni lat. Pamiętajcie, jeśli byście mieli jakiekolwiek problemy z przyjaciółmi bądź partnerem, to wiecie gdzie mnie znaleźć. Wysłucham tak, jak żaden inny psycholog, poradzę lepiej niż nie jeden prawnik. Dzięki dokładnemu obrazowi sytuacji jest mi lepiej wczuć się w emocje jakie siedzą w drugiej osobie, a doskonała intuicja pomoże znaleźć wyjście z każdej sytuacji. No i nie powiem, całkiem nieźle mi to wychodzi. Pewnie jest jeszcze jedna cecha, która kojarzy wam się z żywiołem wody — spokój stojącej wody w jeziorze albo innym bajorku. To prawda, jestem spokojna, czasami aż za bardzo. Na ogół trudno wyprowadzić mnie z równowagi, a nawet jeśli uda komuś to się zrobić, to tak czy siak, wszystkie emocje, uczucia i myśli zachowam dla siebie. To jest ta druga strona medalu. Nigdy nikomu nie powiedziałam co o nim tak naprawdę myślę. Wszystko trzymam w sobie. Spytacie się pewnie dlaczego? Odpowiedź jest prosta — boję się odrzucenia. Choćbym miała powiedzieć komuś, że źle w czymś wygląda, to i tak tego nie zrobię. A niech ten ktoś się obrazi i przestanie się ze mną zadawać… Wolę tego uniknąć. To też nie jest tak, że nie jestem szczera czy kłamliwa, ja po prostu nie chcę nikogo stracić. Za wiele w życiu już straciłam!
pak!moon

Powietrze
i'm the violence in the pouring rain
Natura bywa przewrotna i takie też jest powietrze. Ciągle gdzieś coś chucha i dmucha, a szczególnie nad Bałtykiem. Powietrze jako element jest jednak trochę bardziej ustabilizowane, ponieważ głównie odpowiada za inteligencję czy analizę sytuacji. Czasami też się mówi, że osoby u których ono dominuje są ekscentryczne, bywają też nieprzewidywalne. Nie można również zapomnieć o gadatliwości, która w sumie w dobrym towarzystwie potrafi mi się włączyć… Przez wszystkie lata życie nauczyło mnie wystarczająco, że z pełnym przekonaniem mogę się nazwać mądrą życiowo. (Trochę się już tu jednak żyje…) Mądrość życiowa nie jest oczywiście tą jedyną. Kiedy inni bogowie na kontynencie zabawiali się ze swoimi kochankami, ja w tym samym czasie musiałam sprostać wszelkim zadaniom, które narzucała mi władza i poddani. Pobierałam lekcje u najlepszych filozofów, prawników, astrologów czy medyków. Od początku swych rządów starałam się nie zawieść mych obywateli, dobrze przeanalizować ich problemy i odpowiednio dobrać rozwiązanie. Wraz z rozwojem nauki i myśli filozoficznej próbowałam nadgonić materiał, ale niestety zatrzymałam się gdzieś na XIX wieku. (Na szczęście jeszcze jako tako internet ogarniam!) To wszystko rozwinęło się w zbyt szybkim tempie. Jednakże nie chcę pozostawać w tyle, więc na mojej półce z książkami widnieją takie nazwiska jak Dostojewski, Freud, Crowley czy bardziej rodzimy Witkacy. Wiele lat z mego życia poświęciłam szeroko rozumianej filozofii, jak zresztą można zauważyć. Przez to sama uwielbiam często bujać w obłokach i rozmyślać nad różnymi aspektami życia, dlatego często można mnie zauważyć Choć mogłoby się wam wydawać, że radzę sobie dobrze ze zmianami, w końcu powietrze to nieustająca zmiana, to tak naprawdę ja się ich cholernie boję. I tu nawet nie chodzi o zmiany zachodzące w nauce czy technice, bo tych po prostu jest za dużo, aby to wszystko opanować, tylko o te związane z moją własną osobą, a tych ostatnio było całkiem sporo. Każda nawet najmniejsza zmiana przyprawia mnie o dreszcze. Nawet nie chcecie wiedzieć co ja przeżywałam podczas przeprowadzki do Ameryki. To jest już jednak opowieść na inny czas. Lepiej tego nie wspominać.
pak!moon

Ziemia
i'm the violence in the pouring rain
Ziemia odpowiada zwykle za twarde stąpanie po nomen omen ziemi, niezwykłe zorganizowanie oraz lojalność w stosunku do innych. Głowa osób, u których dominuje ziemia nie jest zaśmiecona jakimiś filozoficznymi bzdurami. No cóż, jak można było się przekonać chwilę wcześniej, fragemnt o filozofii raczej do mnie nie pasuje. Oczywiście w sprawach tego wymagających zachowuje trzeźwość umysłu, a nie rzucam losowymi cytatami z… Powiedzmy Elementów Euklidesa. To by było raczej irracjonalne. Ziemia oddziałuje na moją sferę bezpieczeństwa, której kontrolę chciałabym opanować do perfekcji. Myślę, że tak jka niemal każdy, pragnę stabilności majątkowej oraz tej w relacjach z innymi osobami. Tak abym wiedziała, że jak obudzę się na drugi dzień, to będę w stu procentach pewna, że będę miała co zjeść na śniadanie, a może nawet i z kim. Jest to swego rodzaju cel, do którego małymi kroczkami dążę, aby móc w końcu odetchnąć.s.
pak!moon

Ogień
i'm the violence in the pouring rain
Ognia przedstawiać nie trzeba. Od razu mogę wam powiedzieć, że nie jestem ani przebojowa ani wybuchowa. Jest ze mnie raczej nieśmiała osoba, zwłaszcza przy nowo poznanych osobach. Oj jaki to stres, aby poznać kogoś nowego! Natomiast ogień wyzwala we mnie pasję. Pasję do nauki czy innych hobby, a następnie opowiadania o tym wszystkim. Jak wczuję się w temat, to jestem do niepoznania. Ogień aż we mnie wrze, a iskry są widoczne w mych oczach. Jednak nawet taka osoba, jak ja ma swój kres wytrzymałości. Jeśli ukrywanie emocji albo stres trwa już za długo, kiedy para dochodzi już do pokrywki czajnika, mam wtedy dwie opcje: albo zdystansować się i odciąć od jakichkolwiek kontaktów albo wybuchnąć jak gejzer na Islandii. I o ile ta pierwsza opcja jest niegroźna dla ludzi (choć brak ryb w X wieku sprawiał trochę kłopotów), o tyle ta druga… Pamięta ktoś z was może zamarznięcie Bałtyku w XIV wieku albo wszelkie silne sztormy czy prądy? Myślicie, że czyja to była robota? Oczywiście, że moja. Ja źle dla ludzi, a zwłaszcza mieszkających nad mym morzem, nie chcę, ale czasami muszę, po prostu muszę odreagować, tak jak zwykły człowiek.
pak!moon